Qila Morte - Świt Legend
Skip

Magnataur Belmont

Post has published by admin

Magnataur Belmont

Urodzony 16 lutego 2448 roku Ery Pierwotnej w Sitan na rodowej wyspie rodziny Yerdien, zmarł 18 czerwca 203 roku III Ery na wyspie rodowej Belmontów. Protoplasta potężnego rodu, który za cenę własnego nazwiska zawarł pakt z tajemniczym Człowiekiem w Bieli – jego potomkowie przez niemal dwa tysiąclecia mieli kształtować historię kontynentu Tanis. Cechowała go niepohamowana, granicząca z obsesją ambicja, żelazna niezłomność oraz nieugaszona żądza przygód. Żył 2068 lat.

Przyszedł na świat jako Magna Yerdien w zubożałej rodzinie szlacheckiej na archipelagu Sitan. Niegdyś ród Yerdien cieszył się sławą w całym Sitan, a ich założyciel, legendarny Carster Yerdien, pozostawał niedoścignionym wzorem dla potomnych. Od najwcześniejszych lat Magnę cechowała nieposkromiona ambicja i pragnienie przygód. Marzył o zapisaniu się na kartach historii, o staniu się kolejnym wielkim Yerdienem, który przywróci rodowi utracony splendor.

W dniu dziesiątych urodzin młody Magna opuścił rodzinną wyspę, zdecydowany odnaleźć własną ścieżkę ku wielkości. Przez dwa lata przemierzał wody Sitan, aż los zetknął go z bezwzględnym piratem o żelaznym charakterze – Belsharem Goryonem. Ten, dostrzegając w chłopcu niezłomnego ducha, przyjął go na swój statek i nadał mu nowe imię – Magnataur – które młodzieniec z dumą przyjął jako własne.

Pod skrzydłami Belshara Magnataur stał się bezlitosnym korsarzem. Doskonale władał różnoraką bronią, lecz szczególnie ukochał topory, które stały się jego znakiem rozpoznawczym. Dla młodego wojownika liczyło się wyłącznie zwycięstwo, łupy i rosnąca sława. Wszystko zmieniło się jednak podczas napadu na statek rozbitków, pełen bezbronnych kobiet i dzieci. Osiemnastoletni wówczas Magnataur sprzeciwił się Goryonowi, który w akcie zemsty porzucił go na bezludnej wyspie.

To właśnie tam, na nieznanej z nazwy skale pośród bezkresu oceanu, doświadczył wewnętrznej przemiany i ostatecznie porzucił rodowe nazwisko Yerdien. Cudem udało mu się wydostać z pułapki – przepłynął ponad dwieście kilometrów wpław, by w końcu dotrzeć do tajemniczej, niezamieszkanej wyspy. Spędził tam trzy lata, doskonaląc umiejętności władania toporem i zgłębiając arkana magii z odnalezionych w ruinach manuskryptów nieznanego czarodzieja.

Gdy uznał, że jest gotów, wyruszył w głąb Sitan, by zwerbować załogę i dokonać zemsty na dawnym mentorze. Po miesiącach mniejszych potyczek doszło do frontalnego starcia z siłami Belshara. Magnataur wykazał się niezwykłym męstwem – mimo poważnej rany w prawy bark, pokonał czterech piratów i samego Goryona. Przejął wyspę swojego przeciwnika, a dla uczczenia pamięci poległego w walce towarzysza przyjął nazwisko Belmont.

Już jako Magnataur Belmont rozpoczął krucjatę przeciwko pirackim kapitanom, zyskując sławę obrońcy pomniejszych rodowych wysp. Jego renoma sprawiła, że za sprawą wpływowych rodów magnackich otrzymał szlachecki tytuł i prawo do ustanowienia rodowej wyspy Belmontów. Zamiast jednak wrócić do rodzinnych stron, wybrał tajemniczą wyspę, gdzie niegdyś doskonalił swoje umiejętności.

Przez następną dekadę niepodzielnie władał Wschodnimi Morzami Sitan, ochraniając mieszkańców mniejszych wysp i zaszczepiając wśród swoich ludzi honorowy kodeks. Zasady te przejęli z czasem inni piraci, którzy odtąd atakowali jedynie statki należące do magnatów uznanych za niegodnych posiadanego majątku.

Krucjata przeciwko możnym została jednak przerwana, gdy niespodziewanie Magnataur zrezygnował z życia korsarza i osiadł na stałe na swej rodowej wyspie. W wieku 35 lat powitał na świecie syna Doriana, co rozbudziło w nim nowe pragnienie – by jego ród, w przeciwieństwie do Yerdienów, zapisał się w annałach historii bohaterskimi czynami każdego pierworodnego potomka. Opuścił więc rodzinną wyspę i wyruszył na pielgrzymkę po smoczych świątyniach, poszukując sposobu na urzeczywistnienie swoich ambicji.

Jego determinacja nie znała granic – pozwolił nawet jednej z wiedźm na wycięcie własnej nerki w zamian za błogosławieństwo dla swojego rodu. Niezadowolony z braku natychmiastowych rezultatów, przez kolejne cztery lata przemierzał wewnętrzne morza Sitan w poszukiwaniu odpowiedzi. Dotarł do najdalszych zakątków archipelagu, konsultował się z setkami znachorów i mędrców, bezskutecznie zabiegał o audiencję u samego Thurana.

Po latach wędrówki los zetknął go z tajemniczym Agorahnem, który zaskoczony chorobliwą determinacją wojownika zaproponował mu niezwykły układ – w zamian za nazwisko rodu, jego potomkowie mieli przez najbliższe dwa tysiące lat kształtować historię kontynentu Tanis.

Początkowo Magnataur odrzucił propozycję, powątpiewając w istnienie samego kontynentu, który według jego wiedzy był jedynie zbiorem wysp tworzących archipelag Sitan. Ostatecznie jednak jego niepohamowana ambicja wzięła górę nad rozsądkiem, i uległ namowom Człowieka w Bieli, który spełnił jego wolę.

Pod koniec roku 2511 Ery Pierwotnej, uradowany sukcesem, powrócił na rodową wyspę Belmontów. Nie zastał tam jednak nikogo – kilka miesięcy wcześniej jego syn Dorian opuścił wyspę i wraz z flotą tysiąca statków wyruszył na wygnanie w kierunku kontynentu Tanis, uciekając przed konsekwencjami swoich przewinień, o których Magnataur nie zdawał sobie sprawy.

Wiedziony obietnicą Agorahna, Magnataur pozostał na wyspie, która z roku na rok zyskiwała wśród okolicznych mieszkańców miano przeklętej. Sam Belmont, żyjąc w samotności, stopniowo tracił zmysły. Pakt z Człowiekiem w Bieli sprawił jednak, że przekroczywszy setny rok życia, nie umarł – wciąż czekał na wieści obiecane przez Wszechojca, który zapewnił go, że ostatni z potomków Belmontów powróci na wyspę, by opowiedzieć historię całego rodu.

I tak niegdyś potężny wojownik spędził w odosobnieniu niemal dwa tysiąclecia, aż w 203 roku III Ery na wyspę przybyła Lucy Belmont. Zgodnie z dawną obietnicą, opowiedziała mu o losach jego potomków. Dopiero wtedy pierwszy z Belmontów zrozumiał, że skazał wszystkich tych mężnych bohaterów na cierpienie i trud heroicznego żywota. Złożył zadośćuczynienie na ręce Lucy, przepraszając ją i wszystkich swoich potomków. Pojął wreszcie, że spokojny los rodziny Yerdien nie był przekleństwem, lecz błogosławieństwem.

Odszedł z tego świata po ostatniej rozmowie z Lucy, życząc jej, by napisała własną historię i nigdy nie popełniła jego błędu – zmuszając potomnych do bohaterskiego życia za wszelką cenę. Zrozumiał, że droga bohatera usłana jest nie tylko chwalebnym czynami zapisanymi w mitach i legendach, ale również wyrzutami sumienia za zmarłych towarzyszy, cierpieniem pośród wojennych zgliszcz i poświęceniem, które każdy z jego potomków musiał dźwigać na barkach.

Magnataur Belmont pozostaje postacią o wielu obliczach. Symbolizuje przestrogę, że ślepa ambicja i żądza sławy nie tylko prowadzą do samotności, ale skazują także innych na cierpienie. Nie był jednak złym człowiekiem – po swojej przemianie walczył z piratami i magnaterią, bronił słabszych i nie zboczył z obranej ścieżki aż do chwili, gdy zapragnął wiecznej chwały dla swoich potomków. Ostatecznie Lucy Belmont przebaczyła mu los wszystkich Belmontów i pożegnała go ze wszystkimi należnymi honorami.

Facebook X / Twitter Pinterest